• Wpisów:101
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis:322 dni temu
  • Licznik odwiedzin:24 933 / 1664 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hmm, chyba przydałoby się tu wrócić. Po raz kolejny, nie wiem który, tym razem z zupełnie innym podejściem do siebie, do życia, do swoich celów. Zobaczymy, czy na długo. Nic nie obiecuję, ale nie zaszkodzi spróbować.
 

 
Waga znowu w dół, dziś już 84 a nie 85, cudownie

a poza tym, nabrałam ochoty by pograć w simsy hahah
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No więc, tak jak obiecane, tak jest - odzywam się, daję znak życia, coś w tym stylu.

Przez cały poprzedni miesiąc odpoczywałam i robiłam bardzo gruntowne porządki w swoim pokoju (i życiu). Zostało mi już niewiele, z czego się bardzo cieszę.

Natomiast teraz, jako że zaczął się już sierpień postanowiłam wziąć się za siebie. Co to znaczy w praktyce? Od tygodnia jestem na diecie oczyszczającej, zaczęłam biegać, a poza tym powoli organizuję i rozplanowuję sobie naukę, no bo w tym roku szkolnym będę pisała maturę! Przeraża mnie ta perspektywa, ale jednocześnie jestem niesamowicie podekscytowana, by wziąć w końcu swoje życie w swoje ręce i w pełni się usamodzielnić. Planuję na studia wyjechać poza Polskę, chociaż z tym to zobaczę jak wyjdzie. Ale skończę albo w Wielkiej Brytanii (chociaż ciekawe jak to się rozwinie po tym sławetnym brexicie...) albo ewentualnie w Warszawie, ale wtedy na pewno wyjadę na Erasmusa czy jakąś inną wymianę studencką. Nie jestem osobą, która jest w stanie siedzieć w jednym miejscu, ciągle mnie nosi, chcę wszędzie być i wszystko robić

Tak więc, nawiązując do głównej tematyki bloga - ostatni rok, przez wiele różnych spraw, odbił się baardzo na mojej sylwetce, mam najwyższą wagę jaką miałam kiedykolwiek, a w zasadzie to miałam, bo już ważę mniej, ale było to ponad 90kg! Co jest straszną wartością, i mam dosyć wyglądania jak kulka, dlatego wzięłam się ostro za siebie. Poza bieganiem, planuję też zacząć ćwiczyć na kinectie, bo mam całkiem fajny program, który podobno daje niezłe efekty.

To tak z grubsza co słychać u mnie, a co u was? Jest tu jeszcze ktoś ze "starszych" blogowiczów?
 

 

cały czas żyję, w wakacje się pewnie odezwę ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

kocham <3
 

 
No cóż... poraz już nie wiem który, znowu zaczynam.
Zobaczymy ile wytrwam tym razem, od jutra zaczynam biegać, a od dziś zaczęłam squats challenge.

Ćwiczenia:
- 50 squats +

Poza tym, dziś zdarzyło mi się sporo grzeszków... ale aktywowałam na nowo MyFitnessPal i Endomondo, może to mnie jakoś zmotywuje
 

 
Cały czas żyję, cały czas składam swoje życie do kupy. Progres jest, końca nie widać ;__;

 

 
Nie, to, że się nie odzywam, nie znaczy, że się poddałam, o nie nie!

Odezwę się za jakiś czas, po prostu natłok spraw zwalił mnie z nóg dosłownie (czyt.chora jestem :c) i w przenośni
 

 
Wybaczcie brak wpisów, ale po prostu brakuje mi doby na spanie.

W weekend muszę przysiąść i lepiej zaplanować ten rok, by go nie zmarnować.

Jednocześnie, jak ja to lubię powtarzać, moje życie to "jeden wielki burdel na kółkach", a nie wierzę, że dopóki sama nie ogarnę najprostszych spraw - lekcje, sen czy nawet sprzątanie - to ogarną sie większe sprawy w postaci związków, "sytuacji emocjonalnej" czy ogólnie rzecz biorąc ludzi. Dlatego zamierzam wszystko planować, i rozplanować na tyle sensownie, bym w końcu mogła spać 6h dziennie, a nie tak jak dziś 18h, bo nie poszłam do szkoły.

Życzcie mi powodzenia, odezwę się prawdopodobnie w weekend (mam nadzieję!)
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Znowu zaczynam nie mieć na nic czasu! Tak jak myślałam, zaczął się istny burdel na kółkach, nikt nic nie wie, non stop coś się rozpada i się tworzy. I tak to trwa 24/7, chociaż w sumie 24/5, bo w weekend jakoś dziwnie spokojnie. Może to tylko pozory i od następnego się zacznie Póki co, wszystko nie do końca ogarniam. Poświęcam ten weekend na wstępną próbę dogrania wszystkiego, ale z tego co widzę, to jakoś powinnam sobie poradzić. Jest dużo do roboty, śpię mało - zdarza się, że w nocy zaledwie po 3h, a później w dzień odsypiam po 3-4h. Tak, wiem, błędne koło. Nad tym również pracuję Jest kilka rzeczy, o których póki co nie wiem co myśleć. Jestem ciekawa jak rozwiną się w najbliższym czasie. Przez zastój w niektórych relacjach (2 miesiące wakacji w końcu były ), musimy je budować na nowo. Poza tym, już we wtorek mam urodziny, jestem ciekawa, czy ten dzień przyniesie jakieś zmiany Mniej więcej rok temu, tzn. w okolicach moich poprzednich urodzin zaczął się ten cały bałagan spowodowany nowymi ludźmi (i nie tylko) na około, ciekawe czy te 12 miesięcy wystarczyło, by chociaż część się ogarnęła i być może podjęła jakieś sensowne, większe kroki? No cóż, zobaczymy
A co u was słychać?
 

 
Jejku, to jest jakaś masakra. Jakimś cudem ze stresu boję się spać w nocy, tzn. w sumie nie mogę zasnąć. A to dziwne, bo przecież wracam do ludzi, których już znam, nie jestem pierwszakiem xd Ale teraz za to boję się, że wydarzy się coś, ja nad tym nie zapanuję i znowu wszystko się posypie... No nic, ja póki co zamulam słuchając muzyki, pomimo że za mniej niż 5h mam pobudkę... To może być ciężki rok ;c
  • awatar daily_blog_16: Bądź dobrej myśli ;) Co złego może się stać pierwotnego dnia? Bądź sobą i uwierz, że będzie ok i wszystko tak właśnie będzie ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czy tylko ja zaczynam stresować się początkiem roku?
 

 

Uwielbiam!